poniedziałek, 9 czerwca 2014

15

                W środku nocy dobiegły ją hałasy z przedpokoju. Narzuciła na ramiona satynowy szlafrok i wyszła z sypialni. Od razu za drzwiami natknęła się na Tomasza, który w ręce niósł podróżną walizkę.
                - Przesuń się, chcę wejść do sypialni – warknął.
                - Wyjeżdżasz?
                - Wyprowadzam się – zamknął dużą walizkę pełną swoich rzeczy i wyminął ją schodząc na dół.
                Przystaną w korytarzu i spojrzał na swoją żonę.
                - W środę zobaczymy się na rozprawie rozwodowej i miejmy nadzieję, że to będzie ostatnie nasze spotkanie. Nie chcę mieć nic wspólnego ani z tobą, ani z twoim bachorem. Zmarnowałaś mi życie. Nienawidzę cię – wygarnął jej. Założył kurtkę i z triumfalnym uśmiechem opuścił dotychczas swój dom.
                Rozprawa rozwodowa której tak się obawiała przebiegła szybko i bez większych komplikacji. Tomasz nie robił problemów, bo jak się okazało od pewnego czasu miał inną kobietę na boku więc rozeszli się za porozumieniem stron. Zostawił Anecie dom i od tego czasu mogła spokojnie ułożyć sobie życie na nowo.
                Czasem samo oczekiwanie na ważną rozmowę kosztuje człowieka więcej nerwów niż ona. Ludzie za bardzo wyolbrzymiają zaistniałą sytuacje ale to nie była wcale taka błaha sprawa. Chodziło o relację między nim a jego córką, córką o której istnieniu nie wiedział jeszcze w zeszłym miesiącu.  Zastanawiał się co może czuć taka nastolatka, która z dnia na dzień dowiaduję się,  że jej dotychczasowe życie w pewnym sensie było kłamstwem.
                Już od pół godziny siedział w kawiarni Anety czekając na Klaudię. Wolał być przed czasem niż się spóźnić, a im mniej czasu zostawało do godziny umówionego spotkania tym bardziej się denerwował.
                - Dzień dobry – powiedziała nieśmiało i zajęła miejsce naprzeciwko.
                - Witaj – przywitał się z nią – Jak się masz?
                - Dobrze  - uśmiechnęła się. – Chciałam, żeby mama była z nami ale nie ma wyłączony telefon.
                - Jeśli chcesz możemy na nią zaczekać.
                - Nie, w sumie to lepiej..
                - Zamawiasz coś?
                - Tak, zamówiłam już sok – akurat do stolika podszedł kelner z napojem dla brunetki.
                - Mama mi wytłumaczyła dlaczego nic Pan o mnie nie wiedział, jak zachowali się wasi rodzice i jak to wyglądało. Ale chciałabym wiedzieć jak to wyglądało z Pana perspektywy, dlaczego Pan nie walczył o mamę? Nie domyślał się, że może być w ciąży?
                - Możesz mi mówić po imieniu jeśli chcesz – zaproponował, a ona skinęła głową – Wtedy to nie było takie łatwe. Akurat podpisałem kontrakt z Częstochowskim klubem i czekał mnie wyjazd. Byłem młodym szczeniakiem i dość łatwo uwierzyłem, że tak będzie lepiej. Chciałem walczyć, ale rodzice dosadnie przekonywali mnie, że to wyjdzie nam na dobre, że ten związek i tak nie przetrwałby długiej rozłąki. Wpajano mi, że jestem młody, muszę się wyszaleć i nie potrzebna mi dziewczyna na drugim końcu Polski. To, że jest w ciąży nie przeszło mi nawet przez głowę. Cierpiałem po tym, ale kiedy dostałem zaproszenie na jej ślub ten ból przerodził się w złość, że mnie oszukiwała. To wszystko było takie skomplikowane, a my byliśmy tacy młodzi.
                - Próbował pan, próbowałeś ułożyć sobie życie na nowo?
                - Miałem żonę, ale mnie zdradzała i po niespełna dwóch latach rozwiedliśmy się. 
                Klaudia zadawała Łukaszowi sporo pytań, chciała wiedzieć wszystko. Tym bardziej po tym co usłyszała kilka dni temu z ust mężczyzny którego do niedawna miała za swojego ojca. Ich rozmowę przerwał dzwoniący telefon mężczyzny.
                - Dzień dobry, czy rozmawiam z panem Żygadło?
                - Tak słucham.

                - Z przykrością musze pana poinformować, że pani Aneta Przybysz miała wypadek…

Wymęczyłam.
Zjebałam.
po całości.
będę tęsknić za Łukaszem.
Przypadek czy przeznaczenie?